Słodkości w Grecji

W Veneti [d. NEON] przy Pl. Omonia w Atenach
W Veneti [d. NEON] przy Pl. Omonia w Atenach

Na pytanie: „Z czym kojarzy ci się Grecja?” odpowiedzi padnie kilka, ale wśród nich z pewnością znajdą i słodkości. Jakby nie patrzeć, jak dla mnie, Grecja słodkościami stoi – i nie jest tak bardzo istotne, czy część z nich to tureckie smakołyki, które Grecja przejęła i większość z nas uważa je za greckie, czy nie: nie ma sensu się oto wykłócać.
Kiedy spacerujemy gdziekolwiek w Grecji małymi uliczkami – znajdującą się gdzieś nieopodal nas cukiernię (gr:. ζαχαροπλαστείο / zacharoplastijo) wyczujemy od razu: zapach potrafi porażać nasze zmysły, co dla łasucha (a w tej grupie i ja) jest dość trudnym doświadczeniem. Jak dla mnie z polskich cukierni nie wydobywa się aż tak intensywny zapach – w Grecji wyczuję go od razu.
Kiedyś, kiedyś, kiedy Grecy byli znacznie bardziej przywiązani do tradycji niż dziś, zasadą było, że w niedzielne przedpołudnie panowie udawali się do kafenijo, a panie i to najczęściej z dziećmi – do zacharoplastijo właśnie, by przy czymś słodkim oraz kawie omówić z przyjaciółkami najważniejsze kwestie (panowie kwestie te omawiali, a nawet omawiają przy filiżance kawy eliniko oraz szklaneczce ouzo czy popularniejszego wśród Greków tsipouro). Dziś w zacharoplastijo spotykamy również panów, którzy, podobnie jak i panie oraz dzieci, z radością pochłaniają słodkości.
A tych wybór w Grecji jest niesamowity!
Nie jest prawdą, że wszystkie ciastka w Grecji ociekają syropem – to jakiś stereotyp, ale za prawdę można uznać to, że te w syropie [gr.: σιροπιαστά / siropiasta] znane są nam najbardziej i z nimi, myśląc o Grecji, spotykamy się najczęściej. Bo któż z nas nie słyszał o baklawie?

Co to takiego ta baklawa [gr.: μπακλαβάς] , którą tak wiele osób wspomina.

Baklawa to ciastko niezwykłe w smaku. Przygotowane z warstw cieniutkiego ciasta fylo, przełożone mieszaniną posiekanych orzechów lub migdałów (często z dodatkiem cynamonu i goździków), upieczone, nasączone słodkim syropem i posypane pokruszonymi pistacjami – zadowoli smakowo większość z nas.
Źródła podają, że baklawa pochodzi z kuchni tureckiej, ale niektóre, że z ormiańskiej bądź perskiej. Baklawa tak zadomowiła się jednak w kuchni greckiej, że większość z nas uzna ją za ciastko greckie, a dla smakowania oraz naszego zadowolenia nie ma to tak naprawdę większego znaczenia.
Zdarzyło mi się nie tak dawno być w pewnej cukierni na Krecie (Rethymnon), gdzie z zainteresowaniem przyglądałam się ciastkom tonącym w syropie i kiedy nie było klientów zaczęłam wypytywać o nazwy. „Baklawa” – padała najczęściej odpowiedź, co mi się średnio podobało. Bardzo miła pani wyjaśniła, że każde ciastko zanurzone w syropie jest baklawą, co już zupełnie mi się nie spodobało i z tym twierdzeniem się nie godzę.

Baklawa
Baklawa

A takie nitki jak makaron, jak włos anielski…

To chyba moje najbardziej ulubione ciastko z tych, które toną w syropie: to kadaifi / kataifi [gr.: kανταΐφι]. Kiedy mieszkałam wiele lat temu w Atenach to ciastko jadałam najczęściej: byłam nim zachwycona i ten zachwyt pozostał mi do dziś. Do samodzielnego przygotowania potrzebne nam jest tutaj specjalne, zbliżone do ciasta fylo, ciasto: kadaifi (zrobione tak naprawdę z ciasta fylo), które kupić można jedynie w sklepach oferujących produkty z kuchni świata (głównie wschodnich). To ciastko, które zawiera w sobie moc bakalii: migdały, orzechy, rodzynki, i które po upieczeniu również zostanie utopione w słodkim syropie. Syropy czasami są tak słodkie (nawet dla mnie), że można poczuć nieprzyjemne drapanie w gardle: dla osób niejedzących cukru w ogóle jedzenie tych przepysznych ciastek może być nieco trudne.
Jeśli takie ciastko przykryjemy silnie ubitą (z dodatkiem wanilii) śmietaną i posypiemy pokruszonymi pistacjami – otrzymamy smaczną jego odmianę: ekmek kadaifi [gr.: εκμέκ καταΐφι]. Ekmek kadaifi jadam jednak niezmiernie rzadko: wolę kadaifi. Być może spowodowane to sentymentem.

Kadaifi [tu w rozmiarze mini]
Kadaifi [tu w rozmiarze mini]

Kiedy wejść do zacharoplastijo i popatrzeć na ciastka w syropie…

… można dostrzec jeszcze inne niż kadaifi czy baklawę oczywiście. Zbliżone do baklawy będą ciastka, które w Rethymnonie miła pani określiła mi jako „esmi”, a zupełnie już inne to takie, jak portokalopita [gr.: πορτοκαλόπιτα] czy karydopita [gr.: καρυδόπιτα].
Portokalopitę czy karydopitę możemy sobie upiec sami nawet jeśli nie jesteśmy wytrawnymi cukiernikami: to naprawdę nietrudne do zrobienia, zapewniam.
Portokalopita to ciasto pomarańczowe, a karydopita – orzechowe. Oba smakują pysznie, oba kojarzą mi się z sezonem zimowym, a to pewnie poprzez dobór składników: do obu dodaje się cynamonu, a do karydopity jeszcze goździki.
Często z ciast utopionych w syropie robię jeszcze galaktoboureko [gr.: γαλακτομπούρεκο]: to masa mleczno-waniliowa w cieście fylo. Mam w kręgu najbliższej rodziny jego wielbiciela i co jakiś czas galaktoboureko upieczone być musi .
Jeszcze innym nasączonym syropem ciastem jest ravani [gr.: ραβανί], które znane jest również w Turcji i Egipcie. Mnie kojarzy się z naszym ciastem biszkoptowym (a może piaskowym bardziej?) i wydaje mi się, że nie jest trudne do upieczenia, ale dotąd nie próbowałam.

Portokalopita karydopita
od lewej Portokalopita i karydopita

Zupełnie innym rodzajem ciastek…

… są wszelakie koulouria [gr.: kουλούρια], które nazywam ciastkami śniadaniowymi. Mają różne kształty, różne smaki, są suche, pieczywowe takie, i mnie kojarzą się z naszymi obwarzankami. Niektóre z nich będą obsypane sezamem, niektóre innymi ziarnami. Wybór ciasteczek śniadaniowych jest tak duży, że z pewnością każdy znajdzie tu coś, co mu smakowo odpowiada: wśród nich znajdą się również i o wytrawnym smaku.

Koulouria w doskonałym wyborze Koulouria w doskonałym wyborze
Koulouria w doskonałym wyborze

A te wszystkie inne? Kremowe? Kolorowe? Tortowe?

Od tego rodzaju ciastek również uginają się półki w zacharoplastijo. Jeśli chcemy zjeść któreś z nich – mamy trudny wybór. Wielokrotnie widywałam dzieci przyklejające nosy do gablotowych szyb i dumające nad wyborem, bo każde z ciastek wygląda smakowicie i każde wprost krzyczy: wybierz mnie! I jak tu wybrać z tych niezliczonych ilości to jedno właśnie, no, może dwa? Ha, wielokrotnie i ja, chcąc skosztować czegoś innego niż kadaifi – miałam taki problem, jaki ma większość dzieci. A ciastka przeznaczone głównie dla dzieci potrafią mieć jeszcze odpowiednie kształty odpowiadające bohaterom bajek, potrafią mieć odpowiednio zachęcające dekoracje… Tak, dzieci w Grecji mają trudny wybór jeśli myśleć o słodkościach! Dorośli zresztą też!

Kuszące słodkości, którym trudno się oprzeć Kuszące słodkości, którym trudno się oprzeć
Kuszące słodkości, którym trudno się oprzeć

Po kolacji w tawernie.

Kiedy skończymy jeść obiad czy kolację w greckiej tawernie, w wielu z nich otrzymamy słodki poczęstunek. Czasem będą to owoce, czasem kawałek ciasta czy lody, czasem chałwa, a czasem owoce w bardzo słodkim syropie. Nierzadko (szczególnie na Krecie) dodatkiem będzie niewielka buteleczka lokalnego trunku: na Krecie – najczęściej tsikoudia (raki), w innych rejonach zdarzy się rakomelo: pyszny trunek, którego smaku nie zapomnimy tak szybko.

Słodkości w Grecji
Słodkości w Grecji Słodkości w Grecji
W greckich tawernach: poczęstunek poobiadowy/pokolacyjny

W greckich domach.

Kiedy odwiedzamy greckie domy, tak na chwilę, ot, żeby wypić kawę – w wielu z nich zostaniemy poczęstowani owocami w syropie. Wiele Greczynek przygotowuje takie owoce, by potem, kiedy gość przekroczy próg ich domu, podać je na malutkim, często bardzo ładnym talerzyku, ze srebrną łyżeczką. Towarzyszyć temu będzie szklanka wody. Myślę, że tak przygotować można wiele owoców, choć najczęściej w greckich domach spotykam winogrona, pomarańcze oraz wiśnie. Takie słodkości nazywane są w Grecji glika koutaliou [gr.: γλυκα κουταλιου] i, choć to taki miły zwyczaj, jak obserwuję – zanika, a to zanikanie szczególnie widać w Atenach.

Glika koutaliou w jednej z cukierni
Glika koutaliou w jednej z cukierni

A jak to z tą chałwą w Grecji jest?

Jako wychowana w Polsce znałam przez lata tylko jeden rodzaj chałwy: o, taki:

Tradycyjna chałwa
Tradycyjna chałwa

Oczywiście chałwa ta miała wiele smaków, w niektórych pojawiały się różne dodatki jak migdały czy orzechy – i taki rodzaj chałwy spotykałam również w Grecji, kiedy zaczęłam tam jeździć, choć w Grecji wybór był oczywiście daleko szerszy niż w Polsce, a i smakowo nie było czego porównywać.
Dopiero po jakimś czasie odkryłam, że to co nazywamy chałwą może być również czymś zupełnie innym!
Pierwszy raz doświadczyłam tego wiele lat temu kiedy samodzielnie w domu postanowiłam zrobić chałwę oczekując oczywiście tej, która chałwą dla mnie całe życie była. Zaskoczenie moje było wielkie: to, co uzyskałam, nie było dla mnie chałwą, choć mogłam się tego spodziewać patrząc na użyte produkty! Owszem, smakowało mi to bardzo, ale chałwy, tej tradycyjnej, nie przypominało zupełnie. W taki to sposób dowiedziałam się, że chałwa może mieć inną, bardziej płynną konsystencję, wyglądać i smakować zupełnie inaczej niż ta tradycyjna. W greckich tawernach, po kolacji, częściej dostaniemy tę właśnie, nieco płynną chałwę, aniżeli tę tradycyjną. Też smakuje niezapomnianie!

Zupełnie inny rodzaj chałwy
Zupełnie inny rodzaj chałwy

Greckie pączki: loukoumades [gr.: λουκουμάδες]

Popularne w Grecji loukoumades to pączki, ale odmienne od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni i to nie tylko, jeśli myśleć o wielkości: te greckie są malutkie. Ulepione z ciasta wyrośniętego na drożdżach małe kulki smaży się na głębokim tłuszczu, a potem polewa syropem miodowym i obsypuje (najczęściej) sezamem, choć spotyka się również posypki orzechowe czy czekoladowe. Jak dla mnie loukoumades smakują zupełnie inaczej niż polskie pączki, co wcale nie oznacza, że po nie nie sięgam!

Pieczenie loukoumades w jednej z cukierni na Krecie
Pieczenie loukoumades w jednej z cukierni na Krecie

Greckie galaretki: loukoumi [gr.: λουκούμι]

Po wielu rozmowach przeprowadzonych przez lata ze znajomymi – muszę uznać loukoumi za najbardziej kontrowersyjny deser, z którym możemy się spotkać w Grecji: część osób je lubi (ale to mniejszość), a część zupełnie nie i chyba nie znam innego deseru, do którego tak wiele osób podchodziłaby z niechęcią. Loukoumi to galaretki o smaku owocowym, często posypane cukrem – pudrem, którymi zostaniemy poczęstowani w wielu monastyrach na terenie całej Grecji. Nie oznacza to oczywiście, że są dostępne tylko w monastyrach. Można je kupić w zacharoplastijo i innych sklepach: czasem na wagę, czasem paczkowane… Sporo ich również w sklepach na lotniskach: w ozdobnych opakowaniach, zazwyczaj z motywem greckim, silnie kuszą opuszczających Grecję pragnąc stać się prezentem.

Loukoumi
Loukoumi

A kiedy w Grecji nadchodzi Boże Narodzenie…

… jak Grecja długa i szeroka wszyscy jedzą dwa rodzaje ciasteczek: to kourabiedes [gr.: κουραμπιέδες] i melomakarona [gr.: μελομακάρονα]. Które smakują lepiej? Kwestia gustu i własnego smaku, a zdania są mocno podzielone. Ja, mając wybór, zawsze sięgnę po melomakarona, ale kourabiedes też nie pogardzę.
Melomakarona to ciastka miodowo-orzechowe nasączane słodkim syropem, a kourabiedes to ciasteczka kruche, migdałowe, obsypane obficie cukrem – pudrem. W okresie świątecznym jest ich wszędzie tyle, że mam wrażenie, iż w tym czasie Grecy żywią się wyłącznie właśnie słodkościami. W każdym w zasadzie domu na stole stoi talerz z ciastkami, są one również przynoszone przez gości do domów znajomych jako podarunek, a czas ten to czas wielu, tak naprawdę ciągłych odwiedzin towarzyskich.
Ciasteczka te możemy przygotować samodzielnie: nie ma w Polsce problemu ze składnikami z tym, że do kourabiedes potrzebna nam woda różana i to jedyny kłopot.

kourabiedes melomakarona
[od lewej]: kourabiedes i melomakarona

A lody, naleśniki, gofry, miody, dżemy, konfitury, czekolady, tahini i kultowa już Merenda (krem czekoladowy)?

Wystarczy przejść uliczkami którejkolwiek starówki, wystarczy przejść uliczkami któregokolwiek z miast, wejść do parku czy ogrodu, gdzie kafeteria, by zobaczyć, w jak wielu smakach oferuje się w Grecji lody. Oczywiście dziś nie robi to już na nas takiego wrażenia, jak jeszcze ponad 20 lat temu, kiedy w Polsce wybór smaków mieliśmy dość skromny, ale nadal warto poprzyglądać się greckiej ofercie. A lody w Grecji są doskonałe i uwaga: porcje (tak zwana kulka/gałka) znacznie większe niż w Polsce, na co należy zwracać uwagę przy zamawianiu!

Czekoladowy naleśnik w jednej z ateńskich kafeterii
Czekoladowy naleśnik w jednej z ateńskich kafeterii

Kiedy wejdziemy do sklepu i staniemy przy półkach ze słodyczami – możemy również doznać zawrotu głowy: czego tu nie ma! Myślę, że rzadko kiedy nie znajdziemy czegoś, na co mamy akurat ochotę: wybór jest doskonały.
I choć wydaje się, że wszystko co słodkie zostało już wynalezione i wymyślone, czasem, mimo tak doskonałego wyboru wszelakich słodkości – możemy zostać zaskoczeni, bo dostrzeżemy jednak coś nowego, jak ja niedawno na Monastiraki w Atenach. Taki to przedziwny deser: słodkie oczywiście nadzienie w nietypowym ruloniku upieczonym z ciasta.

Wypatrzone na Monastiraki w Atenach Wypatrzone na Monastiraki w Atenach
Wypatrzone na Monastiraki w Atenach

I mimo to, że świat krzyczy na alarm, że cukier nie powinien być nam podawany (a już na pewno nie dzieciom) – wydaje się, że w Grecji przemysł cukierniczy ma się całkiem dobrze i będzie miał się dobrze: uwielbienie Greków dla słodkości jest niewątpliwe, wygląda na trwałe i mocno zakorzenione w tradycji.

…. a bougatsa [gr.: μπουγάτσα]? – ktoś zapyta…

Bougatsa to słodkość grecka szczególnego rodzaju i zasługuje na zupełnie osobną opowieść 🙂

Bougatsa
Bougatsa

Smacznego! Kαλή όρεξη!

Wszystkie zdjęcia: Betaki.

.

.

Jeśli podobał Ci się ten wpis i chcesz wspomóc i wesprzeć moją działalność (będzie mi niezmiernie miło!), to możesz to zrobić tu, w postaci symbolicznej „kawy” dla Betaki. Z góry dziękuję! 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to