O kawie frappe i o tym, jak ją przyrządzić

Rozpoczynamy sezon na frappe.

Słoneczna wiosna i nadchodzące lato to przyczyna dla rozpoczęcia sezonu na kawę frappe. Kawa frappe według kilku teorii niekoniecznie jest dla nas zdrowa, ale że popularna, smaczna i lubiana – nie odmawiamy jej sobie, szczególnie kiedy jesteśmy w Grecji, a żar z nieba się leje. Ostrą konkurentką dla frappe stała się czas jakiś temu co prawda kawa freddo (ją zostawiamy na inną opowieść), ale po frappe sięgamy często: u mnie wiele jeszcze czyni sentyment. A sentyment u mnie tak wielki, że frappe popijam nie tylko w Grecji, ale również w Warszawie.

Kawa frappe
Kawa frappe [fot. Betaki]

Czemu rzadko pijam frappe w kafeteriach w Polsce.

Nie lubię frappe udziwnionych! To co mnie w Grecji fascynuje to to, że jak ona długa i szeroka – gdzie nie zamówić frappe wszędzie na stole pojawia się to, czego oczekujemy jako frappe. W Warszawie podawać potrafią wynalazki (tak nazywam), bo jak mi ktoś kiedyś próbował tłumaczyć frappe to nie tylko ta, którą pijamy w Grecji, ale każda „wstrząśnięta kawa podana na zimno”… O nie! Ja się z tym nie godzę! Frappe z syropami, lodami, kremami..??? Nie! Frappe, gdzie nie pytają mnie czy słodka, czy gorzka, czy z mlekiem? Nie!
Z tego powodu poza znanymi mi barami/tawernami prowadzącymi kuchnię grecką czy domami znajomych wielbicieli Grecji – frappe w Polsce piję tylko w swoim domu, bo lubię tę tradycyjną, przyrządzoną tak, jak mnie Grecy nauczyli blisko 30 lat temu, taką właśnie, jaką podają w kafenionach w Grecji.

Kawa frappe
Kawa frappe [fot. Betaki]

Jak to było u mnie z tą frappe lata temu czyli na początku.

Przyrządzania frappe nauczono mnie w 1989 roku w greckim domu, ale takim, w którym frappe piło się rzadko i z tego powodu nie było w nim mikserka. Pobierałam nauki od Greków, którzy do słoika po dżemie wlewali troszeńkę wody, wsypywali kawę, dodawali cukier (jeszcze wówczas słodziłam kawę) i kostkę lodu, po czym zakręcali słoik dokładnie i potrząsali silnie przez kilka minut. Następnie przelewali to do wysokiej szklanki, uzupełniali wodą i mlekiem – frappe była gotowa.
W innych domach były mikserki i proces robienia frappe był prostszy. Zachwycona frappe, po powrocie do Polski, mimo środka zimy, postanowiłam frappe zrobić korzystając ze słoika – wszak mikserka nie miałam. Słoika jednak nie dokręciłam odpowiednio i w czasie potrząsania pokrywka spadła, wszystko się rozlało… Szczęśliwa nie byłam! Obiecałam sobie natomiast przy najbliższej sposobności mikserek kupić, a ten mój wymarzony, prosty taki, z rodzaju, który używam do dziś – kupiłam w czasie kolejnego wyjazdu do Grecji.

Czego potrzebujemy, aby przyrządzić frappe.

Swoją frappe robię z Nescafe przywiezionej z Grecji i dbam, aby mi jej nie zabrakło (można ją również kupić już w Polsce, w sklepach z produktami greckimi – jest dostępna). Wygląda jak na zdjęciu: takie brązowe puszki z widocznym napisem „frappe” są w różnych wielkościach: niektóre całkiem duże (ta tu widoczna to 200 g).
Puszka z Nescafe
Puszka z Nescafe [fot. Betaki]

Może kwestia przyzwyczajenia, ale inna Nescafe jest dla mnie jakaś ostra – do tej nie mam żadnych zastrzeżeń.

To, co potrzebne do przyrządzenia frappe
To, co potrzebne do przyrządzenia frappe [fot. Betaki]

Do naszej frappe potrzebujemy wysokiej szklanki – niekoniecznie musi być taka jak na zdjęciu: takie zwiozłam sobie oczywiście z Grecji, ale wystarczy każda inna, byle była wyższa (powiedzmy: jak do drinków). Dalej: woda (niegazowana i z lodówki), słomka/rurka czy jak to zwać, lód w kostkach oraz w zależności od upodobań: cukier i mleko. Z urządzeń potrzebny jest mikserek (chyba, że użyjemy prawidłowo zakręconego słoika!!!) – może być każdy: ja z oczywiście sentymentu używam takich jak ten widoczny na zdjęciu, które zwożę z Grecji od lat (są na baterie i na prąd: wolę te na prąd). Używany tylko do frappe wystarcza mi średnio na czas nieco ponad dwóch lat, czasem trochę dłużej (zależy pewnie od egzemplarza i ilości frapkowych gości, które przewiną się przez mój dom).

Jak przyrządzić frappe?

Do wysokiej szklanki wlewamy niewielką ilość wody (niewielką dla mnie oznacza do maksimum centymetra wysokości). Wsypujemy kawę (ja: jedną czubatą łyżeczkę, ale to kwestia upodobań). Teraz, jeśli ktoś słodzi, dodajemy cukier w ilości, w jakiej lubimy. Wszystko to dokładnie miksujemy mikserkiem (dokładniej kiedy dodajemy cukier, który wymaga nieco dłuższego miksowania niż sama kawa). Kiedy dodamy cukier lepiej nam się piana ubije i będzie sztywniejsza, ale i bez cukru też się ubije oczywiście. Następnie dolewamy wodę, mleko (jeśli ktoś używa), wrzucamy 2-3 kostki lodu, wsadzamy słomkę/rurkę – i już.
Kali oreksi!
Kawa frappe
Kawa frappe [fot. Betaki]