Wielkanoc w Grecji czyli Pascha [gr.: Πάσχα/Pascha]

Wielka Sobota poprzedzająca Paschę jest dla mnie w Grecji dniem o zgoła innej atmosferze aniżeli Wielki Piątek. Tego dnia nie czuje się już tego smutku i żałości, jak w dniu poprzednim, przedświąteczne spowolnienie też ma nieco inny charakter niż wielkopiątkowe, a w domach trwają intensywne przygotowania do Paschy. Ci, którzy są gospodarzami świątecznej biesiady w sobotę gotują magiericę: zupę przygotowywaną szczególnie na ten właśnie dzień (w innym czasie w zasadzie niemożliwym jest zjedzenie jej w Grecji). Magierica to zupa gotowana z wątroby, płucek, nerek, serca i jelit jagnięcych, z dodatkiem soku cytryny, cebuli i koperku. Techniki jej gotowania są z pewnością różne: widziałam kilkakrotnie w greckich domach przygotowywanie jej na wywarze z ugotowanego baraniego łba.

Gotowanie magiericy w Agoi Theodori
Gotowanie magiericy w Agoi Theodori [fot. Betaki 2010]

W sobotę przygotowuje się również to, co będzie się jadło w niedzielę w ramach świątecznego biesiadowania. Osoby mające ogródek będą najczęściej przygotowywały na ruszt barana lub kozła przyprawiając go odpowiednio (pieczenie zostawiając na niedzielny poranek) oraz kokoreci, które również należy do tradycyjnych potraw spożywanych tego dnia. Kokoreci jest mieszaniną podrobów jagnięcych: oplecione jelitami jagnięcymi i odpowiednio przyprawione - w niedzielny poranek również upiecze się na ruszcie.

Sobotnie przygotowywania w Agoi Theodori   Sobotnie przygotowywania w Agoi Theodori
Sobotnie przygotowywania w Agoi Theodori [fot. Betaki 2010]

Wszelkie pojemniki pełne są już upieczonych (zgodnie z tradycją: w Wielki Wtorek) ciasteczek zwanych tu koulourakia [gr.: κουλουράκια], a i tsoureki [gr.: τσουρέκι] z zapieczonym czerwonym jajkiem też już czeka na Paschę.

Koulourakia pieczone w Kalamacie   Koulourakia pieczone w Kalamacie   Koulourakia pieczone w Kalamacie
Koulourakia pieczone w Kalamacie [fot. Sylwia Piech 2017]

Koulourakia pieczone w Agoi Theodori
Koulourakia pieczone w Agoi Theodori [fot. Katerina 2017]

Na wyspie Korfu (i tylko tam: nie zdarza się to w innych rejonach Grecji) w Wielką Sobotę wyrzuca się z okien czy balkonów gliniane i ceramiczne dzbany i misy, nierzadko pełne wody: ma to symbolizować odejście złego, a nadejście dobrego czasu.
Świąteczną atmosferę silniej zaczynamy odczuwać w sobotnie popołudnie, kiedy zakończą się wszelkie prace. Ten, kto ma czas może oglądać w telewizji zawsze transmitowaną uroczystość przywiezienia wojskowym samolotem z Jerozolimy do Grecji świętego ognia, który następnie rozprowadzany jest do wielu zakątków kraju i dalej do wszystkich świątyń.
Przed północą wierni całymi rodzinami wychodzą do kościołów, by wziąć udział w najważniejszej w Grecji mszy świętej w roku: Anastasi [(gr.: Ανάσταση]. Zabierają ze sobą oczywiście swoje lambady (świece) wcześniej kupione bądź samodzielnie przygotowane.
Często taka msza odprawiana jest w kościele, a zgromadzeni, którzy się w nim nie mieszczą słuchają jej na przykościelnym placu z głośników, ale zdarzyło mi się być również i na takiej Anastasi, którą odprawiano na głównym placu wioski – tak działo się w epirskim Metsovie.

Anastasi
Anastasi   Anastasi
W Metsovie [fot. Betaki 2013]

Anastasi   Anastasi
W Ermioni [po lewej fot. Betaki 2016] i w Atenach [po prawej fot. Betaki 2015]

Atmosfery tej mszy nie umiem przekazać: tego trzeba doświadczyć, to trzeba samemu przeżyć. Miałam wielkie szczęście wziąć udział w Anastasi kilkakrotnie, w tym trzy razy w Atenach (tu również na szczycie wzgórza Likavitos, co było jednym z moich marzeń, bo wyobrażałam sobie jak niezwykle musi tej nocy wyglądać rozłożone wokół wzgórza miasto), w epirskim Metsovie, w Agoi Theodori pod Koryntem, w Ermioni na Peloponezie oraz w Meteorach, gdzie uroku dodawały psalmy śpiewane przez mniszki w żeńskim klasztorze Agios Stefanos, który sobie na tę mszę, za radą znajomych Greków, wybrałam. Jest w Anastasi coś magicznego, coś tak niezwykłego, że nawet wiedząc, że to nie mój kościół, nie moja Pascha – wzruszam się wielce i w chwili kiedy w kulminacyjnym momencie rozlega się okrzyk: „Christos Anesti” [„Chrystus zmartwychwstał”] – wprost zamieram! W tym momencie ciszę i skupienie przerywają silne dzwony, ogień zapalonych nieco wcześniej od głównej świecy lambad dodaje w nocy cudownego blasku, czasem niebo rozświetlają odpalone fajerwerki, gdzieś tam słychać huk petard... Christos Anesti!!! Christos Anesti!!! Radość, olbrzymia radość jest tym, co czuję zawsze w tym momencie - w czasie Anastasi właśnie.
Christos Anesti!
„Alithos Anesti!!!” [„Zaiste powstał”] - odpowiadać będziemy z radością przez całą Paschę, a takie właśnie pozdrowienia są wśród Greków często spotykane.
I jeszcze tylko pocałunek miłości, życzenia „Kalo Pascha” i większość Greków wraca do domów (niektórzy, jak zauważyłam w Ermioni, zostają na dalszą część modlitw) starając się donieść zapaloną lambadę: ten ogień przywieziony z Jerozolimy jest dla Greków bardzo ważny - to święty ogień, a ci bardziej praktykujący ogniem z lambady czynią na framudze drzwi wejściowych znak krzyża.
Lambady w Metsovie po powrocie z Anastasi
Lambady w Metsovie po powrocie z Anastasi [fot. Betaki 2013]

Teraz już można zasiąść do późnej kolacji. Na stole pojawia się magierica: ugotowana wcześniej specjalnie na Paschę zupa z podrobów smakuje wyśmienicie. Czas to również i na zjedzenie tsoureki, ale i na tłuczenie czerwonych jajek – temu, kogo skorupka zostanie do końca w całości, będzie się szczęścić przez cały rok.


Po powrocie z Anastasi
Magierica w Atenach   Tsoureki w Agoi Theodori
Magierica w Atenach [po lewej fot. Betaki 2015] i tsoureki w Agoi Theodori [po prawej fot. Betaki 2010]

W Ermioni – przygotowana odpowiednio
W Ermioni – przygotowana odpowiednio [2016]

Niedziela to czas rodzinnego oraz z przyjaciółmi biesiadowania. Ci, którzy są gospodarzami już od rana będą doglądać piekące się na ruszcie mięso, inni – przygotowywać do wyjścia do znajomych, do rodziny, do tawern, gdzie miejsca rezerwowane są znacznie wcześniej.

Niedzielny poranek w Agoi Theodori [fot. Betaki 2010]
Niedzielny poranek w Agoi Theodori [fot. Betaki 2010]

O ile pogoda sprzyja, a tak najczęściej jest, stoły wystawiane są do ogrodów: czego to na nich nie ma!!! Kryzys kryzysem, ale w Paschę stół musi być odpowiednio zastawiony!!! I wino: mnóstwo wina, które tego dnia leje się hektolitrami – jak mówię !!! Gospodarz co chwilę donosi z rusztu upieczone porcje baraniego mięsa oraz kokoreci: wszystko zazwyczaj jest tak smaczne, że znika bardzo szybko, ale gospodarze są na to przygotowani – często na ruszcie, poza kokoreci, pieką się i dwa barany!
Biesiadowanie trwa cały dzień, przez cały dzień tłucze się również czerwone jajka, nierzadko mają miejsce tańce, bo rozbawione towarzystwo się tego domaga. Gości przybywa, bo sąsiedzi zajrzą, bo ktoś przypadkiem… Rozmowom nie ma końca… Tu i tam nadal słychać huk petard: Christos Anesti!
Takie to właśnie w Grecji świętowanie!

A czymś zupełnie dla mnie nowym jest odkryty w 2016 roku zwyczaj palenia kukły Judasza. Nie wiem jak to się stalo, ale dopiero w Ermionidzie tego doświadczyłam! Co ciekawe: w Ermionidzie spalenie kukły miało miejce w niedzielny wieczór, ale wiem, że są rejony na Peloponezie, gdzie już w Wielką Sobotę kukła Judasza zostaje spalona. W Ermioni ceremonia była pięknie przygotowana: kukłę Judasza spalono późnym wieczorem po przepięknym tańcu ozdobionych płonącymi pochodniami statków na wodzie.

Kukły Judasza [fot. Betaki 2016]
Kukły Judasza   Kukły Judasza
Od lewej: Porto Heli i Ermioni

Kalo Pascha! [gr.: Καλό Πάσχα]
Kali Anastasi! [gr.: Καλή Ανάσταση]

Bardzo dziękuję Katerinie z Agoi Theodori oraz Barbarze Bitounis z Metsova za to, że urządziły mi w (odpowiednio) 2010 oraz 2013 roku Paschy, o których zapomnieć się nie da, dzięki którym mogłam przyglądać się niejako od wewnątrz temu, co towarzyszy Grekom corocznie. Dziękuję Wam!

Szerzej o poszczególnych Paschach w Grecji można poczytać na mojej stronie: