Moje miejsca w Atenach: kawiarnia Veneti (dawniej NEON)
cykl: moje miejsca w Atenach
Jest w Atenach bardzo znany plac: to Plac Omonia (Plac Zgody). Miejsce to według bodaj XIX-wiecznych zamysłów miało stać się centrum Aten, ale plany upadły kiedy zdecydowano o wyborze dla budowy pałacu króla Ottona innego miejsca (Syntagma). Omonia jednak od samego początku była wielkim węzłem komunikacyjnym i takim pozostała do dziś: codziennie przemieszczają się tędy tłumy ludzi, a ilości przejeżdżających (czy stojących w korkach) aut z widocznymi pomiędzy nimi trolejbusami i autobusami – nie sposób policzyć. Plac otaczają przepiękne neoklasycystyczne kamienice: warto będąc na Placu Omonia podnieść głowę, by im się przyjrzeć – naprawdę mogą się spodobać. W niektórych z tych kamienic w czasach świetności placu mieściły się znakomite hotele.
![]() |
![]() |
Współcześnie na Placu Omonia |
Plac Omonia czasy świetności ma już dawno za sobą: od dawna jest tu dość biednie, szybko i niekoniecznie bezpiecznie, choć miasto stara się jakoś sobie z tym radzić. Ta zła sława ciągnie się za Omonią od czasów, kiedy miejsce to upatrzyli sobie jako doskonałe dilerzy narkotykowi oraz tanie prostytutki. Życie na placu toczy się od lat w zasadzie przez całą dobę, bo mimo zamkniętej nocą stacji metra – zawsze otwarte są małe kioski (periptero), stoiska z różnymi gazetami oraz punkty gastronomiczne. Znajduje się tu, w tym również w bocznych uliczkach, kilka dość tanich hoteli, a patrząc komunikacyjnie – jest to doprawdy doskonały punkt do zamieszkania, jednak ja na tyle niepewnie się tu dziś czuję późnym wieczorem i nocą, że wolałabym zamieszkać w innym rejonie miasta, ale to bardzo indywidualne przecież.
![]() |
![]() |
Współcześnie na Placu Omonia |
Kiedy przez kilka miesięcy 1989 roku mieszkałam w Atenach, byłam Omonią i odchodzącymi od niej ulicami wprost zachwycona: przy jednej z ulic mieścił się wówczas (nieistniejący już dziś) dom handlowy „Minion”, który był dla mnie symbolem luksusu – takich sklepów w Warszawie wówczas przecież nie było. Rosnące na placu palmy były dla mnie tak egzotyczne, że lubiłam w niedziele przyjechać tu tylko po to, by siąść na ławeczce pod palmą i popatrzeć na toczące się tu życie. I to właśnie wtedy, jesienią 1989 roku, na parterze jednej z kamienic otaczających Plac Omonia – odkryłam NEON.
przed wejściem do NEON-u [1989]
NEON zapisał się w mojej pamięci jako miejsce, w którym chciałabym kiedyś wypić kawę, ale wiedziałam, że nigdy to nie nastąpi, a potem o NEON-ie oczywiście zapomniałam, zwłaszcza, że ilekroć potem, przez całe lata, przechodziłam obok – szyby obklejone były jakimiś plakatami, afiszami, gazetami… Nie było już mojego NEON-u.
Kiedy przyjechałam, już nie wiem po raz który do Aten w grudniu 2013 roku, znajomi Grecy, u których się zatrzymałam, powiedzieli mi, że na Placu Omonia stosunkowo nie tak dawno została w starych wnętrzach otwarta kafeteria z doskonałym wyborem słodkości i czy nie zechciałabym tam wypić kawy – oczywiście, że chciałam. Kiedy stanęliśmy przed drzwiami – oniemiałam! Zobaczyłam co prawda szyld VENETI, ale….
„Czy to nie tutaj był przed laty NEON?” – zapytałam znajomych.
Zaskoczeni, że pamiętam NEON – potwierdzili.
Dowiedziałam się, że remont tego miejsca trwał wiele lat i pochłonął bardzo dużo środków – tak pisała grecka prasa.
Weszłam do środka… „Jak pięknie jest realizować nasze marzenia” – powtórzyłam w myśli zdanie, które towarzyszy mi od dawna…
Kawiarnia Veneti dziś
Rozejrzałam się: ależ tu ładnie!
Uniosłam głowę: ależ tu wysoko! A jakie żyrandole niczym kandelabry, a jakie zdobienia na suficie!
Na pierwszym poziomie znajduje się sklep z wieloma gablotami wypełnionymi po brzegi najprzeróżniejszymi łakociami – tu chyba znaleźć można wszystko, o czym tylko się zamarzy! Można spacerować pomiędzy gablotami i przyglądać się słodkościom, w tym i chałwom w wielu rodzajach…
![]() |
![]() |
Spacerując pomiędzy gablotami… |
Siedząc przy stoliku można, wychylając się nieco poza barierkę wciąż przyglądać się tym niezliczonym łakociom widocznym w gablotach na poziomie pierwszym.
Lubię tu przychodzić o każdej porze roku na śniadania: zamawiam wówczas bougatsę [bułka z ciasta filo z nadzieniem budyniowo-waniliowym, posypana cukrem pudrem lub cynamonem], którą ostatnio podają tu na szufelkach, bo taka teraz moda. Lubię popijać tu w sezonie zimowym popołudniową kawę, bo zwyczajnie podobają mi się takie stare, piękne wnętrza i dobrze się w nich czuję. Ściany ozdobiono tu wieloma fotografiami starych Aten – uwielbiam je oglądać i kiedy tylko tu przychodzę poświęcam na tę swoistą galerię trochę czasu.
W okresie świątecznym ciepła oraz szczególnego uroku temu wnętrzu dodają bardzo ładne, skromne, jednobarwne dekoracje, a i szopkę można tu również wypatrzeć.
Jedno z moich ateńskich miejsc: NEON na Placu Omonia….
Może to nieładnie: wszak wiem, że to VENETI, ale dla mnie miejsce to na zawsze pozostanie NEON-em.
![]() |
![]() |