Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie


Często pytacie mnie jak to zrobić, by przeprowadzić się do Grecji. Pytacie, od czego zacząć i jak sobie z tym wszystkim poradzić.

„Rzucam wszystko, wyjeżdżam do Grecji” – czasem czytam nieco zmienione powiedzenie, w którym w oryginale pojawiają się Bieszczady.

Nie, nie – o tym tutaj nie będzie, bo „rzucanie wszystkiego” zupełnie nie odpowiada mojej naturze.

I już możecie z tego wysnuć wniosek, że nie dla wszystkich co napiszę, będzie do zastosowania: wszak jesteśmy bardzo różni i każdemu coś innego będzie odpowiadało.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie

Na co zatem należy, według mnie, zwrócić przede wszystkim uwagę planując przeprowadzkę do Grecji.

Podstawową kwestią jest dla mnie ustalenie, jak znajdujemy się w Grecji w czasie zimy.


I tu punkt nr 1: odczuwalność temperatury.

Pamiętajmy, że nieczęsto podróżujemy do Grecji zimą i tak naprawdę czas ten jest nam słabo znany. Robi na nas wielkie wrażenie to, kiedy słyszymy w polskich mediach w styczniu : „Najcieplej dziś w Atenach: + 18 stopni” .

Nikt nam już jednak nie dodaje, że dotyczy to 3-4 godzin w ciągu dnia, że przyjdą zimne wieczory i jeszcze zimniejsze noce oraz podobne poranki, że bardzo często budownictwo nie jest przystosowane do zim, a choćby i greckich, że wysoka wilgotność i silne wiatry powodują inne odczuwanie temperatury niż byśmy chcieli.

Czy dacie wiarę, że zdarzało mi się wielokrotnie wychodzić w Atenach zimą z domów na ulicę, by ogrzać się w promieniach słońca? Czy uwierzycie, że doświadczyłam ściany zimna, w którą uderzałam rano po wyjściu z łóżka albo z łazienki po wzięciu prysznica? Wierzcie mi, że to nie pojedyncze przypadki: tak zdarza się często, szczególnie w starych, pięknych, ale trudnych do ogrzewania budynkach. Pamiętam dzień sprzed lat kiedy czekałam w kolejce w styczniu do okulisty w ateńskiej dzielnicy Eksarchia: w poczekalni było tak zimno, że zajmując sobie kolejkę – wyszłam na zewnątrz.

Pytacie czy nie ma w Grecji ogrzewania: ależ oczywiście, że jest. Klimatyzacja, kominki, kaloryfery zasilane energią elektryczną – to spotykam chyba najczęściej w tych, nazwijmy, przeciętnych domach. Ogrzewanie jest jednak kosztowne i zawsze, ale to zawsze ten czynnik należy wziąć pod uwagę planując przeprowadzkę do Grecji.

Pamiętać też należy, że w budynkach wielomieszkaniowych ogrzewanie potrafi być włączane odgórnie (czyli bez naszej woli) na 2-3 godziny dziennie – tego też doświadczyłam. Wszystko to ma wpływ na koszty, społeczeństwo greckie w ostatnich latach zubożało, a ogrzewanie jest pozycją odczuwalną w miesięcznych rachunkach, stąd ograniczenia.


I punkt nr 2: życie w Grecji zimą

Odwiedzamy Grecję najczęściej poza zimą i słabo znamy jej zimowy obraz, a to obraz zupełnie odmienny od tego letniego, sezonowym go nazwę.

Może w dużych miasta różnic specjalnie nie widać, ale już na wyspach wyraźnie zauważymy przejście ze stanu letniego w stan uśpienia. Widać to nawet na tak dużej wyspie jaką jest Kreta, widać to w tak dużym mieście jakim jest Rethymno. Kiedy nastąpi przełom września i października – wyraźnie widać, że Grecja powoli, powoli zaczyna przygotowania do snu zimowego: powoli będą zamykać się kafeterie, hotele, wypożyczalnie aut i uliczne biura turystyczne. Małe wysepki zasną prawie zupełnie (na części z nich przestaną nawet jeździć publiczne autobusy, bo miejscowi ich nie potrzebują, a turystów brak), większe, jak Kreta czy Rodos, oczywiście nie, ale obraz ich to obraz inny aniżeli w sezonie.

Zastanówmy się zatem co my chcemy dla nas samych czynić w zimę, bo na wyspie nie da się żyć w taki sam sposób jak w sezonie letnim. W sezonie na wyspach dzieje się wiele: koncerty, przedstawienia, letnie kina, różnorakie pokazy, festiwale … - w tym wszystkim możemy uczestniczyć. Kiedy przychodzi zima – wszystko to powoli się wygasza i wyspy wchodzą pod władanie spokoju. Owszem, coś tam czasem się odbędzie, stałe kino, o ile takie w mieście jest, też wyświetli jakieś filmy, ale nie liczmy na repertuar zbliżony do choćby kin ateńskich, miejscowe kafenijo i tawerna nawet w małej wiosce często będzie zimą działać, ale do tego, co widzimy latem bardzo już daleko. Czy dacie wiarę, że Stare Miasto w Rodos tak zostało oddane turystyce, że w lutym w ciągu dnia nie ma gdzie wypić tam kawy, bo wszystko zamknięte na głucho?

Wiedzmy, że silne wiatry i nieraz kilkudniowe opady sążnistego deszczu uniemożliwią nam nawet spacery. W tych najczęściej ciepłych (na termometry patrząc) zimach niejednokrotnie dochodzą do nas przecież informacje o obfitości deszczu w Grecji doprowadzającej do niemal katastrof czy i śniegu padającego w takich ilościach, że powoduje to zupełny paraliż.

Odpowiedzmy sobie zatem na pytanie czy w takiej rzeczywiści będziemy umieli się znaleźć, a to bardzo, bardzo indywidualne przecież. Może więc warto, zanim się przeprowadzimy, spędzić w Grecji trochę czasu zimą i zobaczyć jak nam się to zimowe życie podoba.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie

Kolejna kwestia do rozważenia to temat pracy…

Musimy sami ze sobą ustalić czy będziemy w Grecji pracować, a jeśli tak to w jaki sposób: sami czy u kogoś.

Cóż, jeśli u kogoś – dobrze wiedzieć, że pracy w Grecji generalnie brakuje i możemy jej dość długo szukać, a jeśli już znajdziemy - wynagrodzenie może okazać się mizerne jak na koszty utrzymania w Grecji i nasze potrzeby.

Na wyspach można znaleźć pracę głównie w turystyce i tu warto wiedzieć, że to praca najczęściej sezonowa. Rozważyć trzeba czy z zarobkami, które nam w sezonie zaproponują utrzymamy się przez cały rok. Praca w turystyce wygląda bardzo różnie: niektórzy mówią, że pracują przez cały sezon bez dnia wolnego, ale nie jest to sztywną zasadą. Tu nie ma reguł i wszystko zależy od naszych uzgodnień z pracodawcą.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie

W jaki sposób zamieszkać w Grecji legalnie…

Ten temat jedynie zarysuję, a to dlatego, że przepisy się zmieniają, praktyki nie są jednolite, stąd zanim podejmiemy kroki – należy w danym terenie zasięgnąć informacji o tym, jakie przepisy (i jakie praktyki) obowiązują w tym konkretnym czasie.

Możliwości zasadniczo są dwie:

1/. nasz przyszły pracodawca składa wniosek do miejscowej Policji, która wydaje nam dokument, na podstawie którego legalnie pozostaniemy w Grecji. Z tym dokumentem zarejestrujemy się również w tamtejszym odpowiedniku polskiego ZUS-u (IKA) i w urzędzie skarbowym. Dla tego wniosku będzie miała znaczenie również kwestia mieszkania: czasem wynajmuje je dla nas pracodawca, czasem my sami - ta kwestia musi być uregulowana według lokalnych wymagań.

2/. sami składamy wniosek do Policji i tu załączamy umowę najmu (dokument własności, umowę użyczenia, inny dokument o prawie do mieszkania) mieszkania/domu (często wymagana) oraz zaświadczenie z banku stwierdzające, że mamy na rachunku odpowiednią kwotę środków na utrzymanie. „Odpowiedniość” kwoty ustalana jest przez Grecję oczywiście i to jest kwestia zmienna: słyszałam stosunkowo niedawno o 4000 euro, ale zawsze należy to sprawdzić, podobnie jak słyszałam (ale tylko słyszałam), że musi być to kwota na rachunku w greckim banku – to zawsze do sprawdzenia.

A jak to w greckich urzędach jest?

Z pewnością bywa różnie, ale nie mogę narzekać na urzędników w Grecji, a może doprecyzuję: w kreteńskim Rethymno, bo to tam zdobywałam doświadczenia. Gdzie nie byłam (Policja, urząd skarbowy, IKA, KEP tj. Kentro Eksipiretisis Pelaton, co ja nazywam Biurem Spraw Obywatelskich) traktowano mnie tak, że nie czułam się źle. Jeśli nie umiałam poradzić sobie po grecku w jakichś kwestiach – proszono do mnie urzędnika, który zna angielski. Pomagano mi cierpliwie przy wypełnianiu odpowiednich druków i z uśmiechem wskazywano drogę do miejsca, gdzie udać się musiałam. W zakresie współpracy z greckimi (w Rethymno) urzędami – doświadczenia mam wyłącznie pozytywne.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie

Miejsce do zamieszkania…

Sami sobie musimy odpowiedzieć na pytanie gdzie chcemy zamieszkać. Pamiętajmy, że przeprowadzenie się do Grecji w celu stałego (czy choćby półrocznego) tam mieszkania to nie jest wyjazd na dwa tygodnie, w czasie których jakieś niedogodności da się znieść.

Wyjdźmy z założenia, że przeprowadzając się do Grecji chcemy poprawić swój los, a nie go pogorszyć.

Zastanówmy się, gdzie możemy znaleźć się najlepiej, a to bardzo indywidualne, bo jeden znajdzie się w odosobnionej wiosce, gdzie uprawa grządek i strzyżenie owiec czy czynienie sera z mleka koziego będzie dla niego szczęściem, a inny na myśl o spędzeniu tamże tygodnia – dostanie drgawek.

Nie patrzmy zatem na Kowalskiego czy Nowaka, którzy świetnie się mają w takim czy innym miejscu: patrzmy wyłącznie na siebie, na swoje potrzeby, bo jak sobie to życie urządzimy – tak będziemy mieli.

Jest rzeczą oczywistą, że jeśli lubimy dostęp do rozrywek (typu festiwale, kino, koncerty, pokazy itp.), jeśli lubimy przebywać w miejscach, gdzie znajdziemy innych ludzi, jeśli lubimy niebędące wyprawą wyjścia do kafeterii czy różnorakich tawern – powinniśmy poszukać miejsca do zamieszkania w większym ośrodku, jeśli lubimy pozostawiać w odosobnieniu i żyć w towarzystwie natury, a wizyta w mieście kilka razy w miesiącu nam wystarczy – szukajmy miejsca w urokliwych wioskach czy nawet poza ich obrębem. Nie patrzmy tu na nikogo, patrzmy tylko na siebie. Tu bardzo wiele zależy od tego jacy jesteśmy, wiele zależy od naszych przyzwyczajeń: pamiętajmy, że w związku z przeprowadzką nie rodzimy się na nowo. My już istniejemy i mamy pewne przyzwyczajenia, z którymi nam często dobrze.

Zwróćmy uwagę na to, co codzienne: jeśli mielibyśmy mieć stres z powodu braku szpitala na wyspie, na której zamierzamy osiąść – poszukajmy wyspy innej, bo świadomość, że w przypadku konieczności wyprawa do szpitala na inną wyspę jest naprawdę wyprawą może pozbawić nas radości życia codziennego.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie

Kiedy przeprowadzić się do Grecji…

Odpowiedź na to pytanie, jak i na wiele innych, zależy od nas samych.

Dla osób działających bardziej spontanicznie każdy termin dla przeprowadzenia się będzie dobry, dla bardziej uporządkowanych (i tu ja - przyznaję): po zamknięciu danego etapu naszego życia. Dla jednych będzie to usamodzielnienie się dziecka, a dla mnie zamknięcie to oznaczało wypracowanie stosownych lat do uzyskania emerytury: nie umiałabym żyć bez publicznego ubezpieczenia, nie umiałabym żyć wiedząc, że nie mam zapewnionej emerytury, która pozwoli zabezpieczyć mi podstawowe potrzeby na starość. Tu jestem bardzo ostrożna (i zawsze taka byłam) i mimo, że mam publiczne ubezpieczenie – przeprowadzając się na pół roku do Grecji kupuję co miesiąc polisę ubezpieczeniową, również z opcją transportu zwłok do kraju.

Dziś oczywiście możliwości utrzymania się są różnorodne: możemy wyprowadzić się do Grecji pracując online, to też możliwe przecież. Biegną nam wówczas lata do emerytury i objęci jesteśmy ubezpieczeniem – tak, taka opcja też wchodzi w grę, ale to wszystko zależy już od konkretnego przypadku, niemniej zawsze zwracam uwagę na nasze zabezpieczenie: tak na wypadek zwykłego wypadku, który może zdarzyć się w każdej chwili, jak i na przyszłość.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie

A co o związkach z Polską czy innym krajem, w którym się urodziliśmy i spędziliśmy trzydzieści, czterdzieści czy więcej lat naszego życia…

Nie da się według mnie, nie da się w 100% zapomnieć o tym, co już w sobie nosimy: natura nasza nam na to nie pozwala. Tutaj nie bardzo jest jak to sprawdzić, ale warto byłoby doświadczyć, jak będziemy taką rozłąkę z naszym krajem znosić. Bo przeprowadzka do Grecji i ciągła tęsknota za naszym dotychczasowym krajem może okazać się męcząca, więcej: może powodować, że to nasze zadowolenie będzie umiarkowane, a chcemy, żeby było pełne przecież. Wszystko to pewnie zależne od tego, na ile czujemy się związani z naszym krajem, na ile lubimy nasze dotychczasowe życie codzienne.

Życie potrafi płatać niespodzianki: nie ukrywam, że po zakończeniu pracy zawodowej w Polsce myślałam, że osiądę w Grecji na stałe, ale okazało się, że póki co nie widzę się w takim charakterze w Grecji. Wiem, że mieszkając tam dłużej niż pół roku zaczęłabym tęsknić i byłoby mi z tym źle, zwłaszcza, że życie codzienne zimowe w Polsce (zabrzmi jak paradoks, wiem!) jest dla mnie przyjemniejsze i piękniejsze niż w Grecji. Czas Świąt Bożego Narodzenia to czas zupełnie w Polsce odmienny aniżeli w Grecji: dla mnie grudzień i styczeń w Polsce mają znacznie więcej uroku aniżeli w Grecji i to nawet wówczas (a może dlatego właśnie?) kiedy śnieg sięga do kolan, ale to też pewnie indywidualne.

Podobnie rzecz ma się z polską kuchnią: letnie pół roku w Grecji to czas wspaniały kulinarnie i taki, kiedy zupełnie nie myśli się o polskich zupach, pierogach czy bigosie. Zimą jednak myślimy już nieco inaczej. I wiedzmy, że tak jak sałatka grecka choriatiki najpyszniej smakuje jedzona przy tamaryszku w Grecji, tak polskie pierogi najpyszniej smakują w Polsce. Tu się według mnie nie oszukamy, choć możemy się przekonywać przez lata.

Znajomości nasze, rodzina, dostęp do polskiej kultury – to też nie pozostanie bez znaczenia i według mnie po jakimś czasie może nam zacząć tego brakować, a to spowoduje dyskomfort, którego przecież nie pragniemy. Pamiętajmy podejmując decyzję o przeprowadzce, że wszystko to ma również znaczenie.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie

Jakim krajem dla codziennego życia jest Grecja…

Dla mnie Grecja to wspaniały kraj dla codziennego życia pod dwoma warunkami:

- jesteśmy zdrowi;
- mamy dochody pozwalające nam na życie na odpowiednim dla nas poziomie (jeśli pracujemy – dodatkowo: jeśli czerpiemy satysfakcję z wykonywanej pracy, a nie pracujemy z przymusu ekonomicznego, wyłącznie dla pieniędzy).

I to co ważne: sami sobie układajmy życie, kierując się tym, co dla nas priorytetowe.

W przeważającej części roku mamy w Grecji słońce: ono w lato czasami bywa dokuczliwe aż nadto, ale lepiej je mieć choćby w nadmiarze niż tygodniami go nie widzieć. To słońce powoduje dla mnie radość naszej duszy już o poranku, choć przyznać trzeba: życie w upale bywa czasami męczące.

Wiosna tu piękna, pachnące ziołami, morską wodą i wysuszoną ziemią lato również, a i jesień bywa bardzo przyjemna i to czasem jeszcze w listopadzie. W Grecji wiosna potrafi wybuchnąć z taką siłą, że tak naprawdę może nam umknąć nadejście lata. Patrząc na pory roku raczej dostrzeżemy je tylko dwie: lato i zimę. Tak jest najczęściej zwłaszcza, że my wiosenne czy jesienne temperatury odbierzemy inaczej aniżeli Grecy czy osoby mieszkające w Grecji od lat.

Z pewnością doświadczenia nasze są różne, ba, ja doskonale wiem, że takie są, ale dla mnie Grecy są zawsze przyjacielscy, uśmiechnięci, skłonni do pomocy i żywo zainteresowani losem sąsiadki. Tu należy uzbroić się w cierpliwość, bo to, co odmienne od naszych zachowań, to czasem naprawdę spora ilość zadawanych przez Greków pytań i to pytań natury osobistej, co może być dla nas krępujące: do tego należy się przyzwyczaić (i jest to możliwe). Dla mnie nie wynika to z chęci wypytania dla oplotkowania z sąsiadkami, a z żywego zainteresowania drugą osobą – i tej myśli będę się trzymać.

Jak postępować z Grekami, jak z nimi rozmawiać - to już nasz wybór w zależności od sytuacji i okoliczności. Zawsze należy pamiętać, że to Grecy są u siebie, a nie my, i nawet jeśli coś nas w zachowaniu czy zwyczaju Greków irytuje - wykazać wyrozumiałość, a nie próbować Greków zmieniać, bo niby czemu mieliby to czynić? Zawsze warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy my chcielibyśmy, aby ktokolwiek próbował zmieniać nasze przyzwyczajenia. W ogóle warto (nie tylko w Grecji) stawiać się w sytuacji tej drugiej osoby i z jej punktu widzenia ocenić sytuację: zazwyczaj wówczas życie staje się prostsze. Wiele zachowań, jakie wykażemy w stosunku do Greków będzie wynikało z naszych, nieraz wieloletnich, obserwacji i doświadczeń: mnie się wydaje, że Grecy bardzo chętnie krytykują i Grecję, i siebie wzajemnie, ale bardzo niechętnie słyszą krytykę z ust cudzoziemców, stąd i na to zwracajmy uwagę.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie

Reasumując…

Z głową pełną marzeń powoli, powoli wdrażajmy w życie nasze plany, bo skoro kiedyś taka myśl o przeprowadzce do Grecji w naszych umysłach się pojawiła – pewnie będzie już do nas wracała. Nie kierujmy się zachowaniami czy opiniami innych: egoistycznie patrzmy tylko na siebie. Wysłuchać możemy, ale kierujmy się tylko własnymi potrzebami wiedząc, że ludzie często dalecy są od powiedzenia nam prawdy: niektórzy potrafią narzekać nie mając ku temu żadnego powodu, inni uśmiechać się i chwalić swój wybór nawet wówczas kiedy nie ma czego do garnka włożyć, a do porażki przyznać się trudno. Nigdy nie wiemy jaka jest prawda i gdzie ta prawda jest, zatem dzielmy wszystko, co słyszymy przez dwa, czasem i przez cztery, i dokonujmy własnych, wolnych wyborów kierując się wyłącznie naszym dobrem i naszymi upodobaniami.

I jeszcze jedno: przed przeprowadzką nie likwidujmy się tak zupełnie z naszego kraju, a już na pewno nie palmy w nim mostów za sobą, bo może się okazać, że – z różnych przyczyn – będziemy tu musieli wrócić szybciej niż nam się to przed przeprowadzką wydaje, i dobrze byłoby mieć do czego wracać. Taki port, zanim zbudujemy na solidnych podstawach kolejny, to rzecz ogromnie ważna.

Wszystkim Wam życzę doskonałych wyborów i realizacji marzeń, tych o zamieszkaniu w Grecji również.

Przeprowadzić się do Grecji - subiektywnie



Tekst i zdjęcia: Beata Betaki Kuczborska / betaki.pl [2020]